sobota, 30 czerwca 2012

Dumplings with potatoes and cottage cheese

megulencja.blogspot.be
In the morning we were woke up by the warm rays of sun that reflected in the windows of our neighbors and fell through the gap between the curtains to our bedroom. I didn’t expect such beautiful weather after yesterday’s downpour. I was glad that the alarm didn’t me wake me up today, just as it was during recent busy days. Weekend at last!
Today we decided on making dumplings. What is a challenge because it is difficult to find cottage cheese in the local stores. Fortunately in our area there is a Polish store. There is a lot of such places in Brussels, but we rarely visit them. Actually, only in cases when there is a  need of Polish products, that you will not find in Belgian suppliers. Equipped with medium fat cheese we went home to prepare dumplings (recipe: www.mikwkuchni.blogspot.be)
Dumplings with potatoes and cottage cheese always reminds me my home. My mom makes the best dumplings in the world, but Mik really tries his best so that I would also appreciated his dish. Creating dumplings I like the most, though I’m not good in it and in the end they open during boiling and stuffing run off. However I’m not discouraged, because they say that  practice makes perfect :)


Rano obudziły nas ciepłe promienie słońca, które odbijały się od okien sąsiadów i wpadały przez szparę między zasłonkami do sypialni. Po wczorajszej ulewie nie spodziewałam się dziś tak pięknej pogody. Cieszyłam się, że to nie budzik mnie dziś zciągnął z łóżka, tak jak to było w ostatnich pracowitych dniach. Nareszcie weekend!
Dziś zdecydowaliśmy się na pierogi ruskie. Co jest nie lada wyzwaniem, ponieważ w tutejszych sklepach trudno znaleźć twarożek. Na szczęście w naszej okolicy znajduje się polski sklep. Takich swojskich zakątków jest wiele w Brukseli, ale rzadko tam zaglądamy. Właściwie tylko w przypadkach, gdy potrzebujemy produktów z Polski, których nie znajdziemy u belgisjkich dostawców. Zaopatrzeni w ser półtłusty wróciliśmy do domu, aby przygotować pierogi (przepis: www.mikwkuchni.blogspot.be)
Pierogi ruskie zawsze będą kojarzyły mi się z domem. Moja mama robi najlepsze na świecie, choć Mik też bardzo się stara abym doceniła także jego danie. Najbardziej podoba mi się lepienie, choć jeszcze nie do końca mi to wychodzi przez co pierogi otwierają się podczas gotowania i wypływa z nich farsz. Jednak nie zrażam się tym, w końcu praktyka czyni mistrza :)

megulencja.blogspot.be

środa, 27 czerwca 2012

Keep Calm And Eat Strawberries!

What to do when from the beginning of the day the energy of the universe is definitely against you? Yu don’t know why the alarm turned off itself, coffee spilled on shirt on your way to work, metro departed earlier , you are late for a meeting, at your desk jet landed with urgent documents, and a nasty colleague pointed out to you that you gain weight. Unfortunately, everyone has the days like those. No, mine was not so tragic. But there are such moments sometimes that only little trifle can move me out of balance or shake my perfectly-ordered day. What to do?
Honestly, I'm far from perfect when it comes to dealing with such situations. At work often help me a cup of coffee and detachment from the documents for 10 minutes. Sometimes I go out for a short walk to a nearby park. After this break, I’m once again motivated and ready to work. It is worse, when the next day in a row fate is against me. Then I just cry (I know, I know: the typical solution for woman). I'm coming home, I cry my sorrows, I take a hot bath and go to bed early. The next day I wake up like a newborn. Suddenly the rain outside the window no longer rumble, comes a beautiful, warm sun, kindly neighbor smiles to me, metro arrives on time, at work I shine in front of superiors, and Mik praises me, that looks beautiful!Say what ways do you have to deal with worse times? How do you handle stress? Any advice welcome :)


Co robić, gdy od rana energia wszechświata jest definitywnie przeciw Tobie? Budzik w przedziwny sposób po prostu się wyłączył, bluzka zalana kawą w drodze do pracy, metro ucieka, w pracy spóźniasz się na spotkanie, na Twoim biurku wylądował odrzutowiec z pilnymi dokumentami, a wredna koleżanka zwróciła ci uwagę, że chyba przytyłaś. Niestety każdy ma czasem takie dni. Nie, mój nie był aż tak tragiczny. Jednak są czasem takie chwile, że drobne błahostki potrafią wyprowadzić mnie z równowagi lub zachwiać moim idealnie uporządkowanym dniem. Co wówczas robić?
Szczerze powiedziawszy jestem daleka od perfekcji jeśli chodzi o radzenie sobie z takimi sytuacjami. Podczas pracy najczęściej pomaga zrobienie sobie kawy i oderwanie się od dokumentów na 10 minut. Czasem wychodzę na krótki spacer do pobliskiego parku. Po takiej przerwie jestem znów zmotywowana i gotowa do pracy. Gorzej, gdy kolejny dzień z rzędu los się do mnie nie uśmiecha. Wówczas pomaga wypłakanie się (wiem do typowo kobiecie). Wracam do domu, wypłakuję swoje smutki, biorę gorącą kąpiel i kładę się wcześniej spać. Następnego dnia budzę się jak nowonarodzona. Nagle deszcz za oknem przestaje dudnić, wychodzi piękne, ciepłe słońce, sąsiadka uśmiecha się życzliwie, metro przyjeżdża na czas, w pracy błyszczę przed przełożonymi, a Mik chwali, że pięknie wyglądam!
Powiedzcie jakie Wy macie sposoby na walkę z gorszymi chwilami? Jak radzicie sobie ze stresem? Wszelkie rady mile widziane :)

megulencja.blogspot.be


megulencja.blogspot.be

Recently, I console myself with the various variations of strawberry :D

W ostatnim czasie pocieszam się także różnymi wariacjami truskawkowymi :D

wtorek, 26 czerwca 2012

Belgian waffels

Especially for You: entry with Belgian specialty! When you will be in Brussels, you must try the Belgian waffles! They are completely different than those I knew from Poland. This local delicacy is soft, sticky and sweet. Usually it has shape of a perfect rectangle. But those are more oval and a little frayed. We got exactly in the moment when all the waffles came out and we had to wait until they'll bake a new one. We had the opportunity to preview as the nice boy was preparing these delicacies. Typically, the waffle batter is liquid, but in this case it resembled a baseball balls. I have always been curious how it can be done? Unfortunately, despite the long hours spent on searching for the perfect recipes on the Internet, none of them meet our expectations. And you? Have you got some good recipes for waffles?


Specjalnie dla Was wpis o belgijskim specjale! Będąc w Brukseli nie możecie nie spróbować belgijskich gofrów! Są kompletnie inne niż te, które znałam z Polski. Tutejszy przysmak jest miękki, lepki i słodki. Najczęściej nie jest on w kształcie idealnego prostokąta. Jest bardziej owalny i trochę postrzępiony. Trafiliśmy akurat na moment, gdy wyszły wszystkie gofry i musieliśmy czekać, aż upieką się nowe. Mogliśmy przy okazji podpatrzeć jak przemiły pan w okienku przygotowuje te pyszności. Zwykle ciasto na gofry jest płynne, lecz w tym przypadku przypominało piłki bejsbolowe. Już od dawna ciekawiło nad jak można je zrobić. Niestety mimo długich godzin spędzonych na wyszukaniu idealnego przepisu w Internecie, żaden nie spełnił naszych oczekiwań. A Wy macie jakieś sprawdzone przepisy na gofry?
megulencja.blogspot.be

mikzaparatem.blogspot.be

megulencja.blogspot.be
I must admit that with unconcealed joy we went for the waffles to have pictures for entry. After all, we were doing it for my dear readers, right? ;) But we could not stand in the mall (I have enough air conditioning every day at my work) and came out for the sun to sit beside a beautiful lavender.

Muszę przyznać, że z nieukrywaną radością wybraliśmy się na gofry, aby mieć zdjęcia do wpisu. W końcu czego się nie robi dla moich kochanych czytelników i czytelniczek, prawda? ;) Nie mogliśmy jednak wytrzymać w centrum handlowym (egzystuję wystarczająco dużo z klimatyzacją na co dzień w pracy) i z przyjemnością wyszliśmy na słońce, by przysiąść obok pięknej lawendy.
megulencja.blogspot.be

niedziela, 24 czerwca 2012

Rain drops keep falling on my head...

When being at work I look out the window and say "it rains again," my friend responds automatically "Belgium". I think the belief that the British cannot move out of the house without an umbrella is very outdated. Belgium should definitely take the title of a rainy country. At least this year, because there is much more rainy days so far than the sunny one.
It happened that the rain ruined my plans, but in most cases it could not prevent my plans. During the week at work it actually doesn’t bother me. Meanwhile, on weekends and holidays it is expected that it will steal my sleep. But if I have a scheduled meeting or output, nothing can stop me. Protected in rubber boots and a huge umbrella I can go out even in the biggest downpour. When you I don’t have to go out, of course I don’t. There are enough classes in the house, and even if everything is done, you can always hide under a warm blanket with a cup of cocoa and watch a movie :)

 
Gdy siedząc w pracy patrzę za okno i mówię „znowu pada”, mój kolega odpowiada automatycznie „Belgia”. Myślę, że przekonanie, że to Brytyjczycy nie mogą się ruszyć z domu bez parasola jest mocno nieaktualne. Belgia zdecydowanie powinna przejąć tytuł deszczowego kraju. Przynajmniej w tym roku, bo dni deszczowych jak na razie było dużo więcej niż słonecznych.
Zdarzało się, że deszcz popsuł moje plany, ale w większości przypadków nie mógł przeszkodzić mojemu grafikowi. Podczas tygodnia w pracy właściwie mi nie przeszkadza. Tymczasem w weekendy i dni wolne można by się spodziewać, że będzie mi spędzał sen z powiek. Jednak jeśli mam zaplanowane spotkania czy wyjścia to nic mnie przed tym nie powstrzyma. Zabezpieczona w kalosze i ogromną parasolkę mogę wyjść nawet w największą ulewę. Gdy nie muszę to oczywiście nie wychodzę. W domu jest wystarczająco dużo zajęć, a nawet jeśli już wszystko jest zrobione zawsze można zaszyć się pod ciepłym kocem z kubkiem kakao i obejrzeć jakiś film :)

megulencja.blogspot.be

sobota, 23 czerwca 2012

Chinese or Italian?

megulencja.blogspot.be
Our next culinary conquest! Today, Chinese dish based on spaghetti noodles. I sense that many of you have surprised faces. Well, we don’t fancy the taste of Chinese noodles so we replaced it with the strings of spaghetti. The exact recipe is on the side of my beloved: http://www.mikwkuchni.blogspot.be/, because in the end he is the cook. Meanwhile, I prepared plates and chopsticks (that is also important, right?). I always have great fun when I eat this dish with chopsticks, and I think get I better and better dealing with them :) Do you also like Chinese food?

Nasze kolejne podboje kulinarne! Dziś chińszczyzna na bazie makaronu spaghetti. Przeczuwam, że wielu z was ma zdziwione miny. Otóż smak chińskiego makaronu nam nie do końca odpowiadał, dlatego zastąpiliśmy go nitkami spaghetti. Dokładny przepis znajdzie się niedługo na stronie mojego ukochanego http://www.mikwkuchni.blogspot.be/, bo to w końcu on jest kucharzem;) Ja tymczasem przygotowałam talerze i pałeczki (to też ważne, prawda?). Zawsze mam ogromną frajdę gdy jem to danie pałeczkami i myślę, że coraz lepiej sobie z nimi radzę :) A Wy lubicie chińszczyznę?

megulencja.blogspot.be
megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

środa, 20 czerwca 2012

Mappa Mundo

megulencja.blogspot.be


Today few words about Belgium, or rather about its capital. Brussels charmed me from the first time eight years ago when my brother took me in the evening to the Grand Place.  I was delighted looking at eighteenth-century houses. I have always been interested in this type of architecture. Even now, when I live in Brussels, it still surprises me.
Meanwhile, the city attracts also for other reasons. Brussels reminds me of Paris, though here is a lithe lighter and more international atmosphere. Charming cafes and pubs invite with it unusual climate. What I like most is the Mappa Mundo. Just like Brussels, I love this place at first sight. Although I wanted to capture the atmosphere on the pictures I could not make it. You have to feel it by yourself. Sitting among the bare bricks combined with wood, the shelves of various pickles, old mirrors, dilapidated chairs and fresh lilies in a huge glass vase. Drink best Belgian beers and listen to best rock music.

Dziś o Belgii słów kilka, a konkretnie o jej stolicy. Bruksela zauroczyła mnie od pierwszej chwili, gdy osiem lat temu brat zabrał mnie wieczorem na rynek, czyli Grande Place. Nie mogłam wyjść z podziwu przyglądając się XVIII-wiecznym kamienicom. Zawsze pociągała mnie taka architektura. Nawet teraz, gdy mieszkam w Brukseli, ona wciąż mnie zaskakuje.
Tymczasem to miasto przyciąga też z innych powodów. Bardzo przypomina mi Paryż, choć panuje tu nieco lżejsza i bardziej międzynarodowa atmosfera. Urocze kawiarenki i old-school’owe puby zapraszają swoim niecodziennym klimatem. Najbardziej podoba mi się w Mappa Mundo. Tak samo jak Bruksela, tak też ten lokal zauroczył mnie od pierwszego wejrzenia. Mimo prób uchwycenia tamtejszej atmosfery na zdjęciach nie udało mi się. To trzeba przeżyć. Usiąść wśród tych gołych cegieł połączonych z drewnem, półek przeróżnych pikli, starych luster, obdrapanych krzeseł i świeżych lilii w ogromnym szklanym wazonie. Pić najlepsze belgijskie piwo i słuchać najlepszej rockowej muzyki.

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

poniedziałek, 18 czerwca 2012

My Little Garden

At the beginning of the year we changed the apartment to the smaller but more comfortable one and invested in more pleasant neighborhood. We have a small balcony where we decided to make a spring garden. There was also the great journey for the pots: two square one for fennel, radish and pepper, one long one for flowers - which couldn’t miss in our "garden" - and three charming, white, metal pots, which look more like miniature buckets, in which now are climbing toward the top the basil, mint and chives. The beginning was frustrated. The plans were great, but how everyone know until the seeds sprout a little time passes. We looked at our producing plants every day and we had the indescribable joy when the first stalk began to break through the ground. I think that such a "home garden" is a very nice experience and I recommend it to anyone, regardless of the size of the balcony or garden.


Na początku roku zmieniliśmy mieszkanie na mniejsze, ale bardziej przytulne i ulokowane w przyjemniejszej okolicy. Mamy niewielki balkon, na którym wiosną postanowiliśmy zrobić ogródek. Była wówczas wielka wyprawa po doniczki: dwie kwadratowe na koper, rzodkiewkę i paprykę, jedna podłużna na kwiaty, których w naszym „ogrodzie” nie mogło zabraknąć, oraz trzy urocze, białe, metalowe doniczki, które wyglądają bardziej jak miniaturowe wiaderka, w których teraz pną się ku górze bazylia, mięta i szczypiorek. Na początku nie było lekko. Plany były ogromne, ale jak wiadomo zanim z nasionka cokolwiek wykiełkuje trochę czasu mija. Doglądaliśmy naszych roślinek codziennie i mieliśmy nieopisaną radość, gdy tylko pierwsze łodyżki zaczęły przebijać się przez ziemię.  Myślę, że taki „domowy ogródek” jest bardzo fajnym doświadczeniem i polecam go każdemu niezależnie od wielkości balkonu czy ogrodu.
megulencja.blospot.be
What you should know*
The perfect pot. Herbs are not so demanding when it comes to pots, and vegetables. If you decide to carrots, radishes and tomatoes you should have a sufficiently deep/ large pot (but of course it doesn’t need to occupy half of the balcony).
Sowing. Vegetable seeds should be sown in government and greater distances. Remember to be exaggerate the plants if we noticed that sprouts are too close. However, in the case of herbs it doesn’t interfere with their development (small pots).
Watering can in hand. In the first stage the plants need lots of water (watered once a day). As they get older they can be watered less frequently (watered every second/third day).
* I am writing it from my own experience of course.



Co warto wiedzieć*
Odpowiednia doniczka. Zioła nie są tak wymagające, jeśli chodzi o doniczki, jak warzywa. Jeśli zdecydujecie się na marchew, rzodkiew czy pomidory powinniście mieć odpowiednio głęboką/dużą doniczkę (ale oczywiście nie musi zajmować połowy balkonu).
Zasiew. Nasiona warzyw powinny być siane rzadziej i w większych odległościach. Należy pamiętać, aby je porozsadzać jeśli zauważymy, że kiełków jest zbyt wiele blisko siebie. Natomiast w przypadku ziół ich zagęszczenie nie przeszkadza w ich rozwoju (stąd małe doniczki).
Konewka w dłoń. W pierwszym etapie rośliny potrzebują dużo wody (podlewamy raz dziennie). Gdy podrosną można je podlewać rzadziej (co drugi/trzeci dzień).
*Piszę oczywiście z własnego doświadczenia
megulencja.blogspot.be

niedziela, 17 czerwca 2012

Rosé

Like every girl I’m interested in fashion. My favorite color is blue, but I don’t know why in my closet most of the clothes are in all shades of pink. So today I want to present you a few pink residents of my wardrobe. What do you think about them?

Jak każda dziewczyna interesuję się modą. Moim ulubionych kolorem jest błękit, ale nie wiem w jaki sposób w mojej szafie znajdują się w zdecydowanej większości ubrania we wszystkich możliwych odcieniach różu. Dlatego dziś chciałam Wam zaprezentować elementów garderoby właśnie w tym kolorze. Co o nich myślicie?

megulencja.blogspot.be

sobota, 16 czerwca 2012

Bon Appétit

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

It's the time for cooking variations. Every weekend is an opportunity for us to devote more attention to food. My boyfriend is a chef, so most of the time HE is occupying our kitchen, but from time to time I can show a glimmer of culinary. However usually he deals with the main course, and I bake all kinds of cakes and cookies.
This time, I also could take part in the preparation of dinner. We focused on Polish dish: pork chop, spring salad and potatoes topped with dill from our garden (more about it in another entry). Simple, but unusual for us. Our kitchen is like a port, where the flavors come together from all around the world. Sometimes it is Chinese noodles with vegetables, sometimes sushi, many times soups and creams, and other day variations of potatoes (do you know that in Belgium are the best fries in the world?).


Czas na wariacje kuchenne. Każdy weekend jest dla nas okazją, aby więcej uwagi poświęcić jedzeniu. Mój chłopak jest kucharzem, więc często to on okupuje naszą kuchnię, ale od czasu do czasu i ja wykażę się jakimś przebłyskiem kulinarnym. Zazwyczaj jest jednak tak, że on zajmuje się daniem głównym, a ja pieczeniem wszelakich ciast i ciasteczek.
Tym razem ja też mogłam maczać swe palce w przygotowaniu obiadu. Postawiliśmy na polską kuchnię, czyli schabowy, wiosenną sałatkę i ziemniaczki posypane koperkiem z naszego ogródka (o nim więcej w innym wpisie). Proste, ale dla nas niecodzienne. Nasza kuchnia jest jak port, w którym spotykają się smaki z całego świata. Raz jest to chiński makaron z warzywami, innym razem sushi, wielokrotnie zupy i kremy oraz ziemniaczane wariacje (nie wiem czy wiecie, ale w Belgii są najlepsze frytki na świecie).

megulencja.blogspot.be



czwartek, 14 czerwca 2012

Secret des femmes françaises

Recently I became interested in the phenomenon of many French women. While being in Paris I noticed that people there are slim, and during lunch time on their plates were mostly salads. I've heard the opinion that the French beauty cannot be matched to beauty of Polish women (yes, some guy told me this), but I must admit that they are catching up thank to their sense of style. Women in France are slim, well-groomed and elegant. It reminded me of an article I read on the polish site poradnik.zdrowie.pl few months ago: "Diet and the French cuisine, why French women do not get fat".
Comparing Polish and French cuisine, eating habits and life, we are really different. No wonder that Polish women have a bigger tendency to be overweight than their colleagues from France. I do not think, however, that this mean that from tomorrow we will eat only croissants and salads while sipping a glass of red wine :) I think the kitchen should be varied, but especially important is moderation. What do you think about it?

Zainteresowałam się ostatnio fenomenem wielu Francuzek. Będąc w Paryżu zauważyłam, że jego mieszkańcy są szczupli, a w czasie pory obiadowej na ich talerzach znajdowały się najczęściej różnego rodzaju sałatki. Słyszałam opinię, że uroda Francuzek nie dorównuje urodzie Polek (tak powiedział to facet), jednak trzeba przyznać, że nadrabiają to stylem. Kobiety we Francji są szczupłe, zadbane i eleganckie. To przypomniało mi o artykule, który czytałam na portalu poradnik.zdrowie.pl kilka miesięcy temu: „Dieta a kuchnia francuska, czyli dlaczego Francuzki nie tyją” (http://www.poradnikzdrowie.pl/odchudzanie/nadwaga/dieta-a-kuchnia-francuska-czyli-dlaczego-francuzki-nie-tyja_36324.html?page=1&fb_source=message).
Porównując kuchnię polską i francuską, nawyki żywieniowe jak i życiowe, bardzo się od siebie różnimy. Nic więc dziwnego, że Polki mają większą tendencję do tycia niż ich koleżanki z Francji. Nie sądzę jednak, aby oznaczało to, że od jutra żywimy się tylko croissantami i sałatkami popijając przy tym lampkę czerwonego wina :) Myślę, że kuchnia powinna być urozmaicona, ale przede wszystkim liczy się umiar. Co wy o tym sądzicie?


http://en.paris-lifestyle.fr/paris-trends/personalities/juliette-binoche-wings-desire 



http://en.paris-lifestyle.fr/paris-trends/personalities/juliette-binoche-wings-desire



środa, 13 czerwca 2012

Paris forever

Living in Belgium pulls together many advantages, and the greatest of these is its location. There is no problem to visit the Netherlands, Germany, and even crossing the ferry to visit the UK or take a trip to France. Today’s entry will be about the capital of the last one. It may seem boring, that I like in Paris (most people like it), but it's hard to deny that the city was not impressive. True, my dear do not like to go there. He is annoyed by crowds of tourists flowing into most of the streets and alleys of Paris. But for me this city is magical. Being my first time there was running from monument to monument, but the next visits I spent on slow walks in the morning trough empty streets of Paris. I still remember how I walked down the street St. Dominique toward the Eiffel Tower. The smell of freshly ground coffee and baguettes. There is my favorite bulangerie. The local bread reminds me of the term "symphony of crunch" from movie Ratatouille. Soon I stopped to use a map of Paris. It's much easier to unwittingly discover something than keep to the designated route. How do you think?

Mieszkanie w Belgii ciągnie za sobą wiele plusów, a największym z nich jest jej położenie. Nie ma problemu by wstąpić do Holandii, Niemiec, a nawet przepłynięcie promem do Wielkiej Brytanii czy odwiedzenie Francji. Temu ostatniemu krajowi, a raczej jego stolicy, poświecę dzisiejszy wpis. Może wydawać się oklepane, że podoba mi się w Paryżu, ale ciężko zaprzeczyć by to miasto nie zachwycało. Co prawda mój ukochany nie lubi tam jeździć. Denerwują go tłumy turystów przepełniających większość ulic i uliczek Paryża. Jednak dla mnie to miasto jest magiczne. Będąc tam pierwszy raz biegłam w szaleńczym tempie od zabytku do zabytku, ale już kolejne wizyty spędziłam na powolnych spacerach o poranku pustymi uliczkami budzącego się Paryża. Wciąż pamiętam jak przechadzałam się ulicą St. Dominique w stronę wieży Eiffla. Zapach świeżo mielonej kawy i bagietek. Znajduje się tam moja ulubiona bulangerie. Z tamtejszym pieczywem kojarzy mi się określenie z filmu Ratatouille „symfonia chrupnięć”. Szybko przestałam korzystać z mapy w Paryżu. O wiele szybciej można coś odkryć spacerując bezwiednie niż trzymając się ściśle wyznaczonego kursu. Jak uważacie?

megulencja.blogspot.be

wtorek, 12 czerwca 2012

Seashells

Today, as promised, I would like to present you seashells from the Belgian coast. We were lucky that there was the outflow. That allows us to go far out to sea and find really interesting types of shells. I like those twisted the most. It’s the first time I managed to find some. We want to put them in a low, glass vase lined with sand or pebbles. We have seen a similar solution in the hotel where we stopped. We loved it. Do you have any other ideas what to do with shells?


Dzisiaj, zgodnie z obietnicą, chciałabym zaprezentować Wam nasze zdobycze z belgijskiego wybrzeża. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na odpływ. Dzięki temu mogliśmy wyjść daleko w morze i znaleźć naprawdę ciekawe okazy. Najbardziej podobają mi się te zakręcone. Pierwszy raz udało mi się takie znaleźć. Chcemy włożyć je do niskiego, szklanego wazonu wyłożonego piaskiem lub kamykami. Widzieliśmy podobne rozwiązanie w hotelu, w którym się zatrzymaliśmy. Bardzo nam się to spodobało. Macie jakieś inne pomysły na wykorzystanie muszelek?


megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

niedziela, 10 czerwca 2012

De Haan - guidebook

If you ever go to Belgium, in addition to the major cities marked in guidebooks, I recommend the visit to De Haan. The town in located in the Flemish side of Belgium, where I suggest to use rather English or German than French.
What charmed me in this place was beautiful, low buildings, the historic tram station now converted into an information point, and by the beach promenade extending the entire length of the town. In addition there is really nice atmosphere, where you can escape from the urban hubbub and walk between the charming guest houses or along the beach looking for some seashells. On the next entry I will show you what nice shells we have found there.


Jeśli kiedykolwiek zajrzycie do Belgii prócz głównych miast oznaczonych w przewodnikach polecam również zajrzeć do De Haan. Miasteczko to znajduje się do flamandzkiej stronie Belgii, gdzie sugeruję używać raczej języka angielskiego czy niemieckiego, niż francuskiego.
To co mnie zauroczyło w tym miejscu to przepiękne, niskie budynki, zabytkowy dworzec tramwajowy przerobiony obecnie na punkt informacyjny, oraz promenada zaraz przy plaży ciągnąca się przez całą długość miasteczka. Ponadto panuje tam miła atmosfera, dzięki której można odpocząć od miejskiego zgiełku i wyciszyć się spacerując między uroczymi pensjonatami bądź wzdłuż plaży poszukując muszelek. Chciałabym się pochwalić, że udało nam się znaleźć kilka ładnych okazów, ale o tym w kolejnym wpisie.

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

What you should know:
How to get tere form Brussels? Take the train to Ostendee (16 euro for a ticket without discount in cash desk, you can found some discount buying tickets in the Internet, journey takes 1 hour 20 minutes, the train stops along the way in Gent and Brugge) and then by tram no.0 in the direction Knokke (2 euro for one way ticket).
Withdraw money. You should know that you can withdraw money only in the Centre, which is the area near the tram station. This is an important information because in most restaurants you can pay by cash only.
Hotels and Lodges. Bed and breakfast (most places offer breakfast – usually a buffet – included in the price of room) can be found, if you look in advance, from 40 euro.
Coffee. When it comes to enjoying the sunset I recommend “Mano”, but there is not very friendly service, or rather too quick with everything. Lovely surprise waited for us in cafe-bakery “de Coqisserie”. Due to the terrible wind outside the window we ordered hot chocolate to warm up. I was pleasantly surprised when the waiter placed before me charming blue pot seated in the cup and beside a bowl of little chocolate balls. In the pot was frothed milk. I could make hot chocolate by myself :) I think more of the drink I liked the way it was prepared. Of course, this (almost) hand-made chocolate was delicious, but fun that I had preparing it, was even bigger!
Attractions. For the visitors there are waiting such attractions as mini-golf, tennis courts and bike rental where you can find “cars bicycles”, two-person bicycles, up to the ordinary bikes all manner of sizes. Price for hire “car bicycles” (2-7 person): 8 euro per half an hour, 10 euro per hour. Moreover, in the vicinity of De Haan you can visit the golf course which was founded in 1903 by King Leopold II.


Co warto wiedzieć:
Jak dojechać z Brukseli? Pociągiem do Ostendee (16 euro za bilet bez zniżki w kasie, w Internecie trafiają się czasem fajne okazje biletowe, przejazd trwa 1 godzinę 20 minut, pociąg zatrzymuje się po drodze w Gandawie i Brugii), a potem tramwajem nr. 0 w stronę Knokke (cena biletu w jedną stronę 2 euro).
Bankomaty. Warto wiedzieć, że bankomaty znajdują się tylko w centrum, czyli w okolicach dworca tramwajowego. Jest to ważna informacja, ponieważ w większości restauracji można płacić tylko gotówką.
Hotele i Pensjonaty. Nocleg ze śniadaniem (większość miejsc oferuje śniadanie - najczęściej w formie bufetu - wliczone w cenę noclegu) można znaleźć, ze stosownym wyprzedzeniem, już od 40 euro.
Kawiarnie. Jeśli chodzi o podziwianie zachodu słońca polecam "Mano", jednakże trafiliśmy tam na niezbyt miłą obsługę, lub raczej zbyt spieszną ze wszystkim. Natomiast mile zaskoczyła nas kawiarnio-piekarnia "de Coqisserie". Ze względu na straszne wietrzysko za oknem zamówiliśmy gorącą czekoladę dla rozgrzania. Byłam mile zaskoczona gdy kelner postawił przede mną uroczy niebieski dzbanuszek posadzony na filiżance, a obok miseczkę z kulkami czekoladowymi. W dzbanuszku było spienione mleko. Otóż czekoladę mogłam zrobić sobie sama :) Chyba bardziej od samego napoju podobał mi się sposób jego przygotowania. Oczywiście taka (niemal) własnoręcznie przygotowana czekolada była pyszna, ale frajda jaką przy tym miałam była chyba jeszcze większa!
Atrakcje. Na przyjezdnych czekają też takie rozrywki jak minigolf, korty tenisowe oraz wypożyczalnia rowerów, gdzie można znaleźć gokarty, "samochody" rowerowe, rowery wieloosobowe aż do najzwyklejszych rowerów wszelakiej wielkości. Cena za wypożyczenie "samochodu" rowerowego: 8 euro za pół godziny, 10 euro za godzinę. Ponadto w okolicach De Haan można odwiedzić pole golfowe założone w 1903 roku przez króla Leopolda II.


megulencja.blogspot.be


megulencja.blogspot.be


Welcome!

Hello everyone! Inspired by the bloggers world, I decided to try myself in this field. I haven’t decided about its subject yet. However, as I love taking pictures and I love everything colourful and what put smile on my face, most likely this is what this blog will be about.
I live in Belgium. A few days ago I returned from De Haan – a small seaside village. There, along with my love, we celebrated my birthday in a rather unconventional way for me. We bought a cake, fresh Belgian strawberries, champagne and went to the beach. Due to the strong winds we laid out our picnic in the dunes. It was wonderful! Below are some pictures from our celebration. Hope you like it. Unfortunately I couldn’t blow my candles because of the weather.


Witam wszystkich! Zainspirowana blogowym światem także postanowiłam spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Jeszcze nie zdecydowałam o jego tematyce. Jednak jako, że uwielbiam robić zdjęcia oraz uwielbiam wszystko co kolorowe i wywołujące uśmiech na twarzy, najprawdopodobniej ten blog też taki będzie.
Mieszkam obecnie w Belgii. Kilka dni temu wróciłam z De Haan - małe nadmorskie miasteczko. Tam wraz z moim lubym uczciliśmy moje urodziny w dość niekonwencjonalny dla mnie sposób. Kupiliśmy tort, świeże belgiskie truskawki oraz szampana i poszliśmy na plażę. Ze względu na silny wiatr rozłożyliśmy się z naszym piknikiem na wydmach. Było cudownie. Poniżej kilka zdjęć z naszego świętowania. Niestety nie mogłam sobie pozwolić na świeczki ze względu na pogodę.

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be


megulencja.blogspot.be