poniedziałek, 16 lipca 2012

Party all the time

I’m really sorry for the lack of contact, but I couldn’t connect to the Internet over the weekend. Therefore, today is the promised note from Saturday.
In recent days I come home late. This time it wasn’t work which stopped me at the desk for a long time, but my friends. On Thursday, women’s meeting in a small group with a glass of wine and on Friday I helped colleague organize the party. On the first day we sat on the grass in the park, drank wine and delight a little one, who became the next lodger in my friend’s apartment;) I haven’t seen that laughing face for so long that I was glad to be invited. The evening passed in conversation about everything and nothing (as usually happens at the women’s meetings;)). The next day, right after work, along with Mik, we went to my colleague from work to help her organize a much larger reception (for both mens and women of course). Tired but happy we came back home at night, by quiet streets of Brussels.


Bardzo Was przepraszam za brak kontaktu, ale byłam odcięta od internetu podczas weekendu. W związku z tym dopiero dzisiaj pojawia się notka obiecana na sobotę.
W ostatnim czasie późno wracam do domu. Tym razem to nie praca mnie zatrzymała na dłużej przy biurku, tylko koleżanki zaprosiły mnie do siebie. W czwartek babskie spotkanie w wąskim gronie przy kieliszku wina, w piątek pomoc koleżance w zorganizowaniu przyjęcia. Pierwszego dnia siedziałyśmy na trawie, piłyśmy wino i zachwycałyśmy się maleństwem, które stało się kolejnym lokatorem ślicznej brukselskiej kamienicy;) Już dawno nie widziałam tej roześmianej buzi, więc tym bardziej cieszyłam się na zaproszenie koleżanki. Wieczór minął na rozmowach o wszystkim i o niczym (jak zwykle bywa przy babskich posiedzeniach;)). Następnego dnia zaraz po pracy wraz z Mikiem udaliśmy się do koleżanki z pracy, aby pomóc jej w zorganizowaniu dużo większego przyjęcia (dla obu płci). Zmęczeni, ale radośni wracaliśmy nocną porą spokojnymi uliczkami Brukseli do domu.

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

megulencja.blogspot.be

megulecja.blogspot.be

9 komentarzy:

  1. piłam to wino - pyszne :]
    ja bardzo lubie spotkania ze znajomymi, a rozmowy o wszystkim i o niczym są świetne, człowiek może się wtedy odprężyć
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne zdjęcia ;) a wino wygląda bardzo smakowicie ;) Bruksela musi być piękna nocą :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam party time. Wtedy człowiek jest wyluzowany. A wieczory babskie są genialne. :):)

      Usuń
  3. Byłam pewna, że w tym roku odwiedzę Brukselę, ale... wylądowałam w Strasburgu! Mam nadzieje, że jednak w końcu tam zawitam. Piękne zdjęcia - dlaczego ja kompletnie nie znam się na fotografii?

    Zapraszam na: http://niecoolturalnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam takie babskie wieczorki. sama organizuje takie u siebie. jak zawsze z winem i jak zawsze w tym samym gronie przyjaciolek od lat :) kupa śmiechu i duuużo pozytywnej energii utrzymującej się przez następnych kilka dni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do thesimplicityfashion: My piłyśmy to wino w połączeniu z wodą. Wyszła bardzo delikatna mieszanka. Pierwszy raz czegoś takiego próbowałam.

    Do Nika: Dzięki. Bruksela w mojej okolicy jest przede wszystkim bezpieczna w nocy ;) Odwiedziłam :)

    Do AnnaA-G: Zarówno na pierwszym jak i na drugim spotkaniu świetnie się bawiłam :D

    Do niecoolturalnie: Mi bardzo podobał się Strasburg, bo bardzo lubię Alzację. Będąc tam warto podjechać do miasteczka Riquewihr (czyt. Rikuewir), które jest położone między pagórkami winnic :)

    Do inspiracje: :)

    Do Setka do 40stki: Moja koleżanka je wybierała :)

    Do Healthysportlife: Wino i oczywiście czekolada ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję serdecznie :) Twoja ciekawość może już zostać zaspokojona, gdyż kolejny post się pojawił :) a ja z niecierpliwością czekam na jakieś nowości u Ciebie ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń